KOLARSKIE MISTRZOSTWA FRANCJI KSIĘŻY I OSÓB KONSEKROWANYCH (NIEOFICJALNE MISTRZOSTWA EUROPY)

We wrześniu 2018r. na roboczym spotkaniu wraz z Panem Leszkiem Sadowskim i ks. Bartłomiejem Przybylskim SDB, omawialiśmy plany połączenia dwóch wspaniałych inicjatyw: V Mistrzostw Polski w Kolarstwie Szosowym Duchowieństwa i Ministrantów oraz II Mistrzostw Księży i Ministrantów Diecezji Koszalińsko – Kołobrzeskiej w Kolarstwie Szosowym. Zgodne ustalenia i plan, że wspomniane zawody zostaną  rozegrane łącznie podczas jednego wielkiego święta Duchowieństwa i Ministrantów (całej Liturgicznej Służby Ołtarza) w Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu 18 V 2019r. (pełna informacja i zaproszenie na to wydarzenie na www.kkks.pl).

Przy tej właśnie okazji ks. Bartek zaproponował: wystartujmy w Kolarskich Mistrzostwach Francji Księży i Osób Konsekrowanych – to zawody w randze mistrzostw Europy!!! Nauczymy się tam czegoś, podpatrzymy dobre rozwiązania (w 2019r. to już 20 edycja tych zawodów), zaprosimy księży tam startujących do Polski – może kolejne „Mistrzostwa Europy” przeprowadzimy tu w Skrzatuszu? No i powalczymy!!!

Ten zwariowany pomysł doczekał się swojej realizacji. W niedzielę 28 maja po porannej Mszy świętej zapakowałem rower do samochodu i wyruszyłem do Piły. W Pile zapakowaliśmy kolejny rower i już z ks. Bartkiem ruszyliśmy w kierunku Kolonii. Po drodze zatrzymaliśmy się u Pana Jana Antkowiaka (firma JAAN BIKES) i zabraliśmy pełne koła (dyski) do jazdy na czas. Po drodze oprócz wspólnie odmawianego Brewiarza ustalaliśmy ostanie szczegóły zbliżających się zawodów w Skrzatuszu. Oczywiście nie obeszło się bez dokładnej analizy map i wysokościówek mistrzostw na które jechaliśmy. Wieczorem przy zachodzącym słońcu byliśmy już w Kolonii w domu wspólnoty salezjańskiej. Szybko założyliśmy pożyczone dyski i spacer po mieście oraz wokół przepięknej katedry odbyliśmy na rowerach (sprawdzając jak koła użyczone przez Pana Jana się spisują – dobrze niosą!!!).

W poniedziałek pobudka wcześnie rano, Msza Święta, dobre śniadanie i w drogę! (ciąg dalszy analiz i strategii startowej). Punktualnie o 18.00 zameldowaliśmy się w miejscu rejestracji zawodników przy kościele w Combourg w Bretanii (1700km od Piły). Przywitano nas bardzo serdecznie (wnioskowaliśmy z serdeczności uśmiechów i życzliwych gestów – niestety nie znamy języka francuskiego a podejmujący nas nie znali anielskiego czy niemieckiego o polskim nie wspominając). Na szczęście po chwili w biurze zawodów zjawiła się przesympatyczna Pani Marzena – Polka mieszkająca w okolicy – byliśmy uratowani! Bardzo szybko też przyjechała Pani Annick, która zabrała nas w gościnę na cały nasz pobyt. Na miejscu w klimatycznym domu z kamienia oczekiwał na nas mąż Pani Anick – Marc. Umówiliśmy czas wieczerzy i pojechaliśmy obejrzeć czyli objechać trasy zawodów.

Na kolacji poznaliśmy się z diakonem Jeanem i jego żoną Jacqueline (pojawiła się baza komunikacyjna – język angielski). We wtorek po pysznym i zdrowym śniadaniu, przy zbawiennej obecności naszej tłumaczki wybraliśmy się na zwiedzanie i poznawanie historii miejscowości w której zamieszkaliśmy Lanrigan. Po godzinie 12.00 rozpoczęliśmy już solidną rozgrzewkę w miejscu jazdy indywidualnej na czas w Lourmais. Startowaliśmy jako jedni z pierwszych. Całość zawodów przygotowana bardzo profesjonalnie. Wszystkie drogi w obrębie wyznaczonej trasy były szczelnie zamknięte. Kolejni zwodnicy ruszali na trasę w odstępach dwóch minut. Każdy zawodnik otrzymywał asystę poprzedzającego go motocyklisty. Wszystko działo się też w łączności radiowej z miejscem start/meta. Sama tras liczyła 7,5 kilometra i była mocno urozmaicona a co za tym idzie wymagająca technicznie. Nie brakowało kilku szybkich łuków w samym miasteczku, ostrych zjazdów i wymagających wyhamowania prędkości skrzyżowań. Były też dwa spore podjazdy, które potrafiły nieźle przytkać zmęczonego kolarza. Ja (startując pierwszy raz w takiej konkurencji) uplasowałem się w połowie stawki – 22 miejsce na prawie 50 startujących (zawodnicy z Francji, Belgii i Polski). Ks. Bartek jak tylko zakończył swój występ zbierał liczne gratulacje i obecny był w relacjach komentatora wyścigu. Jedno co dziwne to fakt, że czas jaki mu zapisano stopniowi się rozwijał. W ostateczności sędziowie przyznali, że zwycięzcą został Mario Naccarato a Bartłomiej Przybylski przegrał o sekundę. Po zawodach wspólnie modliliśmy się Mszą Święta w kościele w Bonnemain, również w tej miejscowości była kolacja dla wszystkich zaangażowanych w zawody i podsumowanie pierwszego dnia.

1 maja po tradycyjnie pysznym śniadaniu udaliśmy się na Mszę znów do Bonnemain. Tu też o godz. 14.00 rozpoczął się wyścig ze startu wspólnego. Dystans 56 kilometrów pokonaliśmy w ośmiu rundach, z których pierwsza była wspólna, a kolejne 7 to już prawdziwe ściganie. Trasa również obfitowała w wiele urozmaiceń i wymagających momentów. Niesamowite było też ogromne zainteresowanie licznie zebranych w różnych miejscach trasy kibiców. Już na drugim okrążeniu odjechał ks. Yannick Demey. Grupa nie zareagowała wszyscy pilnowali dwóch zawodników Mario i Bartka, Yannick mógł spokojnie odjechać i powiększał swoją przewagę. Tępo było coraz bardziej szarpane. Na trudniejszych fragmentach Mario przypuszczał ataki i obserwował, kto będzie kontrował. Taki przebieg wyścigu wyłonił dziesięcioosobową grupę, która odjechała, ja pozostałem w głównym peletonie, choć i ten z każdym kolejnym okrążeniem był coraz szczuplejszy. Kolejne ataki Mario nie dawały właściwych rozstrzygnięć, ujechani zawodnicy nie podejmowali wyzwania do walki. W końcu po kolejnym ataku Mario (dawny zawodowy kolarz) poprawił ks. Bartek i odjechał zostawiając za sobą pozostałych zawodników. Przedostatnie okrążenie było gonieniem samotnie uciekającego Yannicka. W końcu jechali już razem do mety. W połowie ostatniego okrążenia kolejny atak salezjanina z Piły i podniesione ręce na mecie wyścigu i wyraźnie prezentowanym Orłem na koszulce Mistrza Polski Księży z 2018r.  Ja wywalczyłem 12 lokatę i jestem niezmiernie dumny z zwycięstwa ks. Bartka i tego co jako księża z dalekiej Polski, pokazaliśmy w tych dwudniowych zawodach.

Na koniec dekoracja zwycięzców – mistrzów Francji (za każdym razem odegrano hymn narodowy). Nagrodzono również zwycięzcę ks. Bartka i wszyscy wysłuchali (my odśpiewaliśmy) Mazurek Dąbrowskiego. W podsumowaniu zaprosiliśmy wszystkich uczestników mistrzostw na zawody do Polski czyli do Skrzatusza, zapowiadając, że w przeciągu dwóch, trzech lat zorganizujemy tu zawody w randze otwartych Mistrzostw Europy.

Dziękujemy wszystkim, którzy umożliwili nam wyjazd na zawody do Francji i którzy tam na miejscu okazali pomoc i gościnę. A wszystkim którzy nam kibicowali i interesowali się naszym startem przypominamy, że już 18 V 2019r. w Skrzatuszu przed figurą Matki Bożej Bolesnej na rowerach stawia się księża i ministranci z całej Polski.

Króluj nam Chryste!!!

• Podziel się przez:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Blip
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Tumblr
  • email
  • Drukuj