SKĄD SIĘ BIORĄ WIELKIE PIŁKARSKIE GWIAZDY?

Gdy czytamy życiorysy wielkich piłkarskich sław to dowiadujemy się bardzo prostej prawdy, że piłkę nożną kochali od dziecka. Niektórzy mówią wprost, że gra w piłkę to pierwsza umiejętność, którą w swoim życiu opanowali. Wielu wielkich piłkarzy (szczególnie pochodzących z tradycyjnie piłkarskich narodów zamieszkujących południe Europy oraz Amerykę Łacińską) opisując swoje pierwsze kroki na boisku pisze, że na boisko trafiali wprost z kościoła po niedzielnej Mszy Świętej. wielu z nich było ministrantami i z uśmiechem wspomina, że w korkach służyli przy ołtarzu, a gdy wbiegali na boisko to często nie pamiętali o zdjęciu z siebie białej komży.

A jaka będzie przyszłość naszych ministrantów? To zależy od ich dalszego wychowania duchowego i sportowego? Nie bez znaczenia jest również zwykła ale i istotna praca wychowawcza, która ma miejsce w rodzinach. Obyśmy mieli okazję również o naszych ministrantach kiedyś usłyszeć, że osiągnęli życiowy sukces, a oni sami będą pamiętali, że wszystko co wielkiego osiągnęli zaczęło się przy ołtarzu w ministranckiej komży, a układało się dalej na treningach i grze w ministranckiej drużynie.

11 kwietnia nasi młodsi ministranci spotkali się na gościnnej hali słupskiego LO. Tam po drugiej stronie boiska ministranci parafii NSPJ w Słupsku prowadzeni przez ks. Marcina Wolanina. Szybko okazało się, że znamy się przecież z ubiegłorocznego obozu w Próchnówku. Znajomości jednak na nic się nie przydały od pierwszego gwizdka była zacięta walka o każdą piłkę. Raz bardziej wychodziło gospodarzom a raz gościom. W ostatecznym rachunku wyszło jednak na to, że wygrali gospodarze, którzy nie zawiedli swojej publiczności, no i dyrekcji liceum, która bezpłatnie udostępnia ministrantom i swoim uczniom przepiękną, dużą halę. (ciekawe kiedy będzie tak w Koszalinie?)

Na koniec wszystkim przypadła pyszna cukierkowa nagroda.

 

• Podziel się przez:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Blip
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Tumblr
  • email
  • Drukuj